LKS Orzeł Miedary pokonał na własnym boisku MKS Śląsk Świętochłowice 2:0 (2:0) w meczu XXIV kolejki rozgrywek o mistrzostwo ligi okręgowej katowickiej gr. IV. Na boisku w Miedarach zmierzyły się dwa najlepsze zespoły rundy wiosennej.

Goście przyjechali do Miedar w roli lidera, który wiosną nie stracił jeszcze punktów. Gospodarze również znakomicie się spisują w tej rundzie, nie ponosząc jeszcze wiosną porażki. Orzeł zanotował tylko w połowie kwietnia bezbramkowy remis w pojedynku z Tęczą Błędów. Przed sobotnim spotkaniem, strata miedarzan do lidera wynosiła 16 punktów i choć zajmują oni trzecie miejsce w tabeli, marzenia o awansie dawno się rozwiały. Ekipa z Miedar jednak nigdy nikomu nie odpuszczała, więc przy aktualnej dyspozycji obu drużyn zapowiadały się prawdziwe emocje. I tak też było.

Już od pierwszej minuty gospodarze rzucili się do ataku. W 4 minucie w polu karnym został sfaulowany pomocnik Orła, Sebastian Wójcik. Sędzia nakazał wykonanie rzutu karnego, a skutecznym egzekutorem „jedenastki” okazał się Karol Kajda. W odpowiedzi błyskawiczna kontra gości mogła przynieść im wyrównanie, jednak na szczęście napastnik Śląska strzelił nad poprzeczkę. Gospodarzy nie zraziła ta sytuacja i nadal atakowali. Para Aleksander Mużyłowski i Karol Kajda nieustannie stwarzała groźne sytuacje pod bramką gości. W 35 minucie po wrzutce Mużyłowskiego celnie główkował Artur Filipiak. Bramkarz gości zdołał jednak wypchnąć piłkę na rzut rożny.

Chwilę później było już 2:0. Kajda po błyskawicznym sprincie przechwycił w środku pola piłkę odbitą od obrońców, minął jednego z nich, potem objechał wybiegającego bramkarza i z kilku metrów pewnie skierował piłkę do pustej bramki. Radość miejscowych była wielka, bowiem goście prezentowali niezłą technikę i dobre opanowanie piłki. Ich rzuty rożne, kiedy to mocno bita piłka szybowała wśród piłkarzy kotłujących się pod polem karnym każdorazowo stwarzały spore zagrożenie. W końcówce I połowy znakomitą sytuację miał jeszcze Kajda, ale mając przed sobą tylko pustą bramkę przestrzelił on nad poprzeczką.

Po przerwie przyjezdni rzucili się do odrabiania strat. Już w pierwszym kwadransie II połowy powinni strzelić bramkę kontaktową. Napastnik gości najpierw trafił w poprzeczkę, a dobijając odbitą piłkę uderzył w słupek. Chwilę potem po strzale z ostrego kąta piłka śliznęła się po poprzeczce. Kibice ze zdumienia przecierali oczy, komentując te sytuacje z zadowoleniem. – Nie przegramy tego meczu. Szczęście jest po naszej stronie – mówił Rafał Niedbała, były trener Orła gościnnie obserwujący to spotkanie.

W 72 minucie po akcji gości piłka znalazła drogę do naszej bramki, ale sędzia odgwizdał spalonego. Świętochłowiczanie nie rezygnowali z walki, ale uważnie grająca obrona Miedar nie dała sobie wbić gola kontaktowego. Sędzia przedłużył spotkanie o 3 minuty, a goście oblegli naszą bramkę. Bezskutecznie i zwycięstwo nad liderem stało się faktem.

- Mam już w tym sezonie 19 trafień. Za trzy lata pobytu w Orle strzeliłem ponad sto bramek. W dzisiejszym spotkaniu dominowaliśmy w pierwszej połowie, a w drugiej przeprowadziliśmy kilka akcji, które też mogły przynieść podwyższenie wyniku. W ostatniej akcji meczu, dośrodkowania Mużyłowskiego najpierw nie przeciął Daszkiewicz, potem Filipiak. To by było piękne zakończenie – mówi Karol Kajda, strzelec dwóch bramek.

- Jesienią bezbarwnie przegraliśmy w Świętochłowicach. Kiedy dzisiaj goście tutaj przyjechali rzucali niewybredne żarty na temat naszego obiektu, naszego zespołu. Dla mnie to niesportowe zachowanie, brak szacunku dla przeciwnika. I pokazaliśmy im, że z Miedarami trzeba się liczyć. Wielkie dzięki dla chłopaków, jestem z nich dumny, jestem dumny, że mogę ich trenować – komentował Adam Krzęciesa, trener Orła.

Zwycięstwo Orła niewiele mu daje, ale dzięki niemu będąca na drugim miejscu w tabeli Odra Miasteczko, zachowała jeszcze szanse na walkę ze Śląskiem. Ma obecnie do niego 7 pkt. straty i pod koniec maja podejmuje go na własnym boisku.

LKS ORZEŁ MIEDARY – MKS ŚLĄSK ŚWIĘTOCHŁOWICE 2:0 (2:0)
BRAMKI: Kajda (4, karny, 36).
ORZEŁ: Oskar Radkiewicz – Marcin Prymka, Dawid Kaczmarek, Krzysztof Gruszczyński (77, Bartosz Polis), Marcin Ptasznik - Paweł Daszkiewicz, Dariusz Daszkiewicz, Aleksander Mużyłowski (89, Łukasz Chmiel), Sebastian Wójcik, Artur Filipiak (88, Mirosław Stępień) – Karol Kajda (90, Michał Lupa).

Piłka nożna

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!