Czy bezpiecznie jest wypoczywać nad Nakłem-Chechłem? Tegoroczny sezon jest tragiczny

Szymon Bijak
Szymon Bijak
Czy bezpiecznie jest wypoczywać nad Nakłem-Chechłem? Tegoroczny sezon jest niestety tragiczny. Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Karina Trojok
Wielu mieszkańców Śląska i Zagłębia w czasie wakacji decyduje się odpocząć nad zalewami oraz jeziorami. Jednym z nich jest Nakło-Chechło, które niezmiennie podczas upałów cieszy się dużym zainteresowaniem turystów. Niestety, tegoroczny sezon jest tragiczny - w ciągu kilku tygodni utonęły tu cztery osoby. Stąd rodzi się pytanie: czy jest tu bezpiecznie?

Jezioro położone jest na ternie gminy Świerklaniec, raptem 6 kilometrów od centrum Tarnowskich Gór. Podczas sezonu wakacyjnego, zalew cieszy się sporym zainteresowaniem mieszkańców nie tylko regionu, ale również całego Śląska i Zagłębia. Zwłaszcza w dni, kiedy na dworze jest bardzo ciepło i wszyscy szukamy ochłodzenia.

W sezonie letnim utonęły nad zalewem cztery osoby

Niektórzy jednak z odwiedzających zdają się jednak zbyt dobrze bawić podczas pobytu nad zalewem, zapominając niekiedy o zdrowym rozsądku.

Tarnogórska policja w ostatnich tygodniach często informowała o osobach, które wsiadały np. na rowerek wodny pod wpływem alkoholu. Większość z nich otrzyma tylko mandat - w najlepszym wypadku zastanowią się oni nad swoim postępowaniem, w najgorszym: będą próbowali dalej.

Nie wszyscy jednak nie mają tyle szczęścia. W tym sezonie nad Zalewem Nakło - Chechło utonęły cztery osoby - w lipcu 27-latek oraz 35-letni mężczyzna z 6-letnią córką, a w tym miesiącu 53-letni tarnogórzanin.

- Niezmiennie od lat najczęstszą przyczyną utonięć jest alkohol i brawura. Do tragedii może doprowadzić spożywanie alkoholu przed i w trakcie kąpieli. Często zbytnio ufamy własnym umiejętnościom - przypomina podkom. Damian Ciecierski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Tarnowskich Górach.

W tym roku gmina nie wyznaczyła... miejsc do kąpieli nad zalewem

Przypomnijmy, że w tym roku, ze względu na sytuację epidemiologiczną nad Zalewem Nakło – Chechło nie wyznaczono miejsc strzeżonych. Kąpiel w akwenie zakazana nie jest, ale pływamy... na własną odpowiedzialność. Taki przynajmniej komunikat widnieje na tablicach informacyjnych.

- Epidemia pokrzyżowała przygotowania do sezonu letniego i Gmina Świerklaniec musiała zrezygnować z organizacji tymczasowych kąpielisk strzeżonych przez ratowników - informowali przedstawiciele gminy w czerwcu tego roku w mediach społecznościowych, dodając przy tym, że o bezpieczeństwo będzie dbało Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i zostaną także wyznaczone dyżury straży pożarnej w weekendy i święta oraz dodatkowe patrole policji.

- Stała się rzecz bardzo niedobra. W ustawie o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych nie ma takiego zapisu, że kąpiel odbywa się na własną odpowiedzialność. Mówi tylko o kąpieliskach strzeżonych czy miejscach okazjonalnie wykorzystywanych do kąpieli. Wspomina ona jeszcze o zakazie kąpieli - zauważa Maciej Mączyński, wiceprezes gliwickiego oddziału Ratownictwa Wodnego Rzeczypospolitej i radny powiatu tarnogórskiego.

Nakło-Chechło jest zbiornikiem zdradliwym

Tak jak jednak zostało to wyżej wspomniane: nie udało się uniknąć ludzkich tragedii.

- My prowadzimy statystyki, w których uwzględniamy ile rzeczywiście mieliśmy interwencji. Jest ich mnóstwo. Cztery osoby utonęły, ale gdyby nie ratownicy, którzy na miejscu dyżurują, byłoby ich więcej. Zostały one odratowane, dzięki naszej szybkiej reakcji - mówi nam Wojciech Krawczyk z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Oczywiście, głównym problemem jest alkohol, który dodaje osobom „umiejętności”. - Osoby tu przyjeżdżają z samego rana, korzystają z otwartych punktów gastronomicznych, piją alkohol. Do tego jednak dochodzi wysoka temperatura, zmęczenie w godzinach popołudniowych. Dlatego też wówczas prowadzimy więcej tego typu akcji. Chodzi o popołudnia i wieczory - kontynuuje Krawczyk.

- Na pewno też ten zbiornik jest trochę zdradliwy, gdyż mocno się poziom wody w nim obniżył. Są takie miejsca, gdzie na środku jeziora człowiek może na spokojnie stanąć, a kilka kroków dalej jest głęboko - dodaje.

Radny Mączyński uważa jednak, że ratownicy WOPR nad zalewem pełnią funkcję tzw. dekoracyjną. Przypomina, że topiących się ojca z córką ratowali plażowicze, a kilka godzin później kolejna osoba na terenie zbiornika ginie.

- Nie mam żadnych złudzeń, że rodziny tych osób, które straciły życie, niezależnie od decyzji prokuratury czy organów ścigania, mogą myśleć o odszkodowaniu od podmiotów, które nie dopełniły swoich obowiązków, o których wspomina ustawa - mówi w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” wiceprezes gliwickiego oddziału Ratownictwa Wodnego Rzeczypospolitej. który dodaje, że tabliczki, które mówiły o tym że kąpielisko jest niestrzeżone, pojawiły się kilka dni po pierwszych zdarzeniach związanych z utonięciem.

Maciej Mączyński nie ma także wątpliwości, że decyzja o niestworzeniu na terenie tak dużego zbiornika kąpielisk strzeżonych mogło się przyczynić do tragedii. Jego zdaniem obecność ratowników nad zalewem daje tylko złudne poczucie bezpieczeństwa.

Poseł PiS rzecznikiem praw obywatelskich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie