Zbrosławice: Inwestor chce na terenie gminy postawić 46 elektrowni wiatrowych [MAPA]

Krzysztof Szendzielorz, MIW
Elektrownie wiatrowe w Beskidach na Słowacji ARC/Dziennik Zachodni
Nie chcemy wiatraków pod chałupami - mówią mieszkańcy inwestorowi, który chce postawić 46 elektrowni wiatrowych w gminie Zbrosławice.

W gminie Zbrosławice mogą powstać cztery farmy wiatrowe. Spółka Elektrownie Wiatrowe Zbrosławice Tadeusza Wesołowskiego rozpoczęła już analizę inwestycji i konsultacje społeczne. Po pierwszych spotkaniach wiadomo, że inwestorowi ciężko będzie przekonać do pomysłu mieszkańców.

Przed tygodniem, 16 marca, na spotkaniu w Łubiu Tadeusz Wesołowski zaprezentował mapę z lokalizacjami farm. Pierwsza, z trzema wiatrakami, miałaby powstać w okolicy autostrady w Wieszowie. Drugą z sześcioma oznaczono na północ od wsi Ziemięcice i Przezchlebie. Tyle samo wiatraków mogłoby powstać na zachód od sołectw Łubie i Kopienice. Po wschodniej stronie wsi inwestor chce czwartej farmy z 31 wieżami.

- To wstępne symulacje. Zgodnie z prawem musimy wykonać wszelkie możliwe badania, które potwierdzą efektywność tych lokalizacji oraz to, że nie zagrażają one na przykład przelatującym tędy ptakom – wyjaśniał Tadeusz Wesołowski. Od lutego trwają już obserwacje ornitologiczne na terenie gminy.

Wójt gminy Wiesław Olszewski twierdzi, że takie farmy to szansa dla Zbrosławic. Do budżetu z jednego wiatraka o mocy 2 megawatów trafiałby rocznie podatek w wysokości około 80 tys. zł. Tak jest na przykład w gminie Woźniki. – Te środki wpływałyby niezależnie od tego, czy wiatrak pracowałby, czy też nie – mówił mieszkańcom Olszewski. Jeśli udałoby się postawić wszystkie wiatraki, to do budżetu Zbrosławic rocznie wpływałoby około 3 mln 680 tys. zł! Aktualnie budżet to ponad 40 mln zł. Inwestor zobowiązał się też, że założy stowarzyszenie, działające na rzecz sołectw, które będzie dotował. Dotacja od każdego wiatraka ma wynosić 5 tys. zł.

Mieszkańców te argumenty nie przekonują. Na zebraniu w Łubiu padały nawet oskarżenia, że inwestor chce przekupić mieszkańców. Ludzie obawiają się także hałasu, jaki będę emitowały wiatraki, których wieże będą wysokie na 110 metrów, zaś płat śmigła będzie mieć 50 metrów. Dla przykładu wieża kościoła w Łubiu ma około 40 metrów.

Inwestor mówił, że jeśli buduje się farmy zgodnie z wszystkimi przepisami, to nie ma zagrożeń dla zdrowia ludzi. Skumulowany hałas z farmy ulokowanej od najbliższych siedzib ludzkich nie będzie zaś przekraczał 40 decybeli. Odległość minimalna od zabudowań do wiatraków ma wynieść około 400 metrów, ale Wesołowski zapewniał, że na usadowi wieże jeszcze o kilkaset metrów dalej.

- Negatywny wpływ jest taki, że wiatraki ingerują w przestrzeń, jej wygląd - podkreślał z kolei prof. Gerhard Bartodziej z Politechniki Opolskiej. - My zwyczajnie nie chcemy mieć wiatraków pod chałupą. Nie po to przeprowadzaliśmy się z miasta na wieś - mówili nowi mieszkańcy sołectw. Jednak Paweł Bujara z Łubia stwierdził, że warto budować farmy, bo dają czystą energię i jeśli tylko inwestor zminimalizuje ryzyko dla mieszkańców, to on popiera pomysł. - To jest konflikt dwóch wartości. Z jednej jest zysk dla inwestora i gminy, a z drugiej potrzeba ciszy i stabilizacji, jakie daje wieś, do której państwo też mają prawo - komentował prof. Bartodziej.

Jeśli farmy w Zbrosławicach powstaną, to dopiero za kilka lat. Inwestor nie tylko musi przygotować wszelkie analizy i raporty oddziaływania na środowisko, ale pozyskać dofinansowanie z banku. Ponadto władze Zbrosławic muszą zmienić zapisy w studium i planie zagospodarowania przestrzennego. To także kosztuje i trwa, a decyzję w tej sprawie podejmują radni.

W sobotę 24 marca o godz. 17.00 w świetlicy gminnej w Wieszowie (ul.Bytomska 154) odbędzie się kolejne spotkanie władz gmin oraz inwestora z mieszkańcami. Znów będzie mowa o elektrowniach wiatrowych. Może być gorąco, bo w tej zbrosławickiej wsi także jest wielu przeciwników stawiania wiatraków. Z naszych informacji wynika, że na spotkanie do Wieszowy wybierają się także mieszkańcy sąsiadującej z sołectwem zabrzańskiej dzielnicy Grzybowice.

Wedle danych Urzędu Regulacji Energetyki w województwie śląskim znajduje się obecnie 11 elektrowni wiatrowych. To więcej aniżeli na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie, Małopolsce, Lubelszczyźnie czy Podlasiu, ale zdecydowanie mniej niż na Mazowszu, Wielkopolsce i województwach nadmorskich. Niekwestionowanym liderem pod względem ilości wiatraków jest woj. kujawsko – pomorskie, gdzie takich instalacji jest 192. W sumie w całej Polsce działa 526 wiatraków.

Wiatraki w woj. śląskim można spotkać w okolicach Częstochowy i na terenie powiatu częstochowskiego (w sumie 6 instalacji, m.in. w Koniecpolu), powiecie kłobuckim (1 instalacja) oraz lublinieckim (4 instalacje – stoją w okolicach Woźnik, Psar i Kamienicy Śląskiej).

Robert Lewandowski inwestuje w branżę rolną

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie