Zapadliska w centrum Tarnowskich Gór. "Miasto nie za bardzo wie, co ma robić" - mówi nam właścicielka Kurnej Chaty

Szymon Bijak
Szymon Bijak
Zapadliska w centrum Tarnowskich Gór. Co dalej zostanie zrobione?
Zapadliska w centrum Tarnowskich Gór. Co dalej zostanie zrobione? Szymon Bijak
Władze Tarnowskich Gór udostępniły do wglądu wyniki ekspertyzy, która została zlecona po tym jak w lipcu i sierpniu tego roku w centrum miasta pojawiły się cztery zapadliska. Nie napawają one optymizmem - eksperci podkreślają, że "prawdopodobieństwo wystąpienia w tej strefie następnych zapadlisk, a także reaktywacji istniejących jest bardzo duże". Czas mija, a sprawa nie posuwa się do przodu. Konieczne jest natychmiastowe działanie. - Za chwilę przyjdzie jesień i zima, warunki będą jeszcze gorsze - nie kryje rozczarowania w rozmowie z "DZ" Elżbieta Nowicka-Słowik, właścicielka budynku, w której mieściła się słynna restauracja Kurna Chata. Przypomnijmy, że jedna ze ścian obiektu zawaliła się pod koniec lipca tego roku.

Zapadliska w centrum Tarnowskich Gór. Rozmawiamy z właścicielką budynku Kurnej Chaty

10 września władze Tarnowskich Gór poinformowały o wynikach ekspertyzy geologiczno-górniczej, która została zlecona po tym jak w lipcu i sierpniu tego roku w centrum miasta pojawiły się cztery zapadliska w nawierzchni jezdni oraz w terenie zielonym. Za jej opracowanie odpowiada Główny Instytut Górnictwa w Katowicach.

"Zagrożenie opiniowanego terenu wynika z obecności pustek w węglanowych skałach triasu w strefie głębokości 20-30 m. W rejonach, w których utworzyły się zapadliska ciągłość warstw geologicznych przykrywających utwory triasowe została przerwana" - cytował tarnogórski magistrat na stronie internetowej, który dodał, że główną przyczyną jest... geologia. Wspomniany dokument jest dostępny w sieci - każdy może się z nim zapoznać.

Kilka dni później z naszą redakcją skontaktowała się właścicielka obiektu, pani Elżbieta Nowicka-Słowik. Przedstawiła ona nam - podczas długiej, ponadgodzinnej rozmowy, która odbyła się 15 września - fakty dotyczące zdarzenia ze swojej perspektywy. Jak się okazało, występują istotne rozbieżności w porównaniu z wersją wydarzeń tarnogórskiego magistratu.

Ekspertyza wskazuje, że jedną z przyczyn mogą być "wycieki wody"

Pani Elżbieta, która jest z zawodu rzeczoznawcą budowlanym, zwraca przede wszystkim uwagę, że „geologia” to po prostu „nauka o ziemi”.

- Geologią możemy określić zbiór zjawisk zachodzących w gruncie, natomiast szukając przyczyny musimy określić, które konkretnie z tych zjawisk jest odpowiedzialne za wystąpienie zdarzenia i czym to zjawisko zostało zainicjowane - wyjaśnia w rozmowie z "DZ". - To tak, jakbyśmy powiedzieli, że przyczyną przewrócenia drzewa jest leśnictwo, a wystąpienia powodzi -hydrologia.

Ekspertyza wskazuje na występowanie podziemnych tymczasowych cieków wodnych, które wypłukały materiał spod fundamentów. Na stronie siedemnastej dokumentu czytamy ponadto, że "pośrednimi przyczynami utworzenia się zapadlisk są [...] możliwe wycieki wody z sieci wodociągowej i ogólnospławnej. Za pośrednią przyczynę uznać można również obciążenia dynamiczne gruntów [...] w trakcie przejazdów samochodów". Przypomnijmy, że w tym okresie trwały ciężkie prace transportowe na sąsiadującej budowie placu Synagogi.

Punkt kulminacyjny nastąpił 26 lipca. Wtedy zawaliła się jedna ze ścian Kurnej Chaty

Wszystko zaczęło się w połowie czerwca. Właścicielka skierowała wówczas pismo do PWiK Veolii z prośbą o spotkanie w obiekcie, aby wyjaśnić pierwsze, zauważone uszkodzenia na budynku. Zasypana została także wtedy jedna ze studzienek kanalizacyjnych. - Powiedziano mi wówczas, że to były prace diagnostyczne i wymieniano zasuwy. Tylko w przypadku kanalizacji nie ma zasuw. Już wtedy zostałam wprowadzona w błąd - kontynuuje nasza rozmówczyni. Do wspomnianego spotkania doszło 24 czerwca.

Pani Elżbieta wysłała także pismo do Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów, aby sprawdzić archiwalne dokumenty. Miały one odpowiedzieć na pytanie czy zauważona niecka w nawierzchni drogi zagrażająca podmywaniu fundamentów budynku to coś nowego. Okazało się, że podczas przeglądu drogi w lutym tego roku takiego uszkodzenia nie zaobserwowano.

- Powiedziano mi wówczas, że ewentualne prace związane z korektą nawierzchni jezdni mogą zostać przeprowadzane dopiero po zdiagnozowaniu przyczyn powstania zapadliska. Zlecenie ekspertyzy w tym temacie zostawiono w mojej gestii, tzn. w zakresie i kosztach jako właścicielki obiektu. Stwierdzono również, że ze względu na trwającą realizację budowy i brak uwzględnienia zabezpieczenia obiektu w projekcie, wykonanie ekspertyzy wymagane jest w trybie pilnym - tłumaczy Elżbieta Nowicka-Słowik.

Konkretne wydarzenia (wraz z datami), które dotyczą zapadlisk w centrum miasta, zostały dość szczegółowo udokumentowane na tablicy informacyjnej umieszczonej na bramie wjazdowej do Kurnej Chaty. Całość jest dostępna do wglądu dla mieszkańców.

I tak oto możemy się dowiedzieć, że 3 lipca nastąpiła decyzja ze strony Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o wyłączeniu z użytku budynku przy ul. Królika oraz tutejszej drogi. Było to kilka dni po zdarzeniu, w którym kobieta wpadła do zapadliska. Jakie były rekomendacje ze strony PINB? Właściciel miał monitorować uszkodzenia oraz umieścić odpowiednie oznakowanie. Z kolei gmina została zobowiązana do wykonania specjalistycznej ekspertyzy, aby rozpoznać przyczyny i określić sposób napraw.

W połowie lipca zlecono pierwsze badania, aby wyjaśnić przyczyny tego problemu. - Potem nic się nie działo. Przywieziono lekkie plastikowe separatory do odgrodzenia terenu. Niestety, ludzie i tak bez trudu je przesuwali. Jeździły samochody ciężarowe i ciężki sprzęt budowlany obsługujący sąsiednią budowę. Dwa razy dziennie tędy przejeżdżał TIR z transportem granitowej kostki. Wtedy już obowiązywały nakazy PINB-u o zabezpieczeniu drogi i zakazie ruchu z rygorem natychmiastowej wykonalności - przypomina Elżbieta Nowicka-Słowik.

Punkt kulminacyjny nastąpił 26 lipca. Tego dnia zawaliła się jedna ze ścian restauracji Kurna Chata. Wówczas teren został odgrodzony profesjonalnie. - Jednak to było już za późno. Zjawiska narastającego negatywnego działania czynników destrukcyjnych nie można już było wtedy zatrzymać - nie ma wątpliwości właścicielka zabytkowego budynku.

Mieszkańców niepokoił jeszcze jeden fakt - chodzi o gazociąg. Został on odcięty dopiero po kilku dniach od wezwania na miejsce służb. - Straż pożarna zabezpieczyła obiekt i wyłączyły wszystkie media w budynku. Gazociąg zlokalizowany był w ulicy bezpośrednio pod walącą się ściana i w miejscu zapadliska, a zarządzający drogą nie sprawdził i nie wniósł o jego zabezpieczenie w momencie zdiagnozowania zagrożenia. Mieszkańcy nadal czują, że ich życie i mienie zostało wtedy narażone w znaczącym stopniu na niebezpieczeństwo, gdyż w przypadku uszkodzenia gazociągu w związku z zapadająca się drogą lub ścianą budynku, mogło dojść do jego rozszczelnienia, a konsekwencji tych działań lepiej sobie nie wyobrażać - mówi nasza rozmówczyni.

9 sierpnia rozpoczynają się prace badawcze w centrum miasta, za które odpowiada Główny Instytut Górnictwa. Obszerna - licząca ponad 70 stron - ekspertyza jest gotowa do wglądu niecały miesiąc później.

Właścicielka budynku ma "związane ręce". Sprawa zapadlisk nie idzie do przodu

W połowie września spotkaliśmy się z właścicielką zabytkowego budynku. Z naszej rozmowy jasno wynika, że tygodnie mijają, a sprawa - delikatnie rzecz ujmując - nie idzie do przodu, a sprawa jest bagatelizowana i "zamiatana pod dywan". Konieczne jest jednak natychmiastowe działanie, inaczej - przez opieszałość odpowiedzialnych podmiotów - może dojść do tragedii. Wyniki ekspertyzy bowiem nie napawają optymizmem - eksperci podkreślają, że "prawdopodobieństwo wystąpienia w tej strefie następnych zapadlisk, a także reaktywacji istniejących jest bardzo duże". To niewątpliwie jest zagrożenie dla mieszkańców miasta. Każdy kolejny mocniejszy opad będzie powodował, że zniszczenia staną się coraz większe...

Właścicielka ma związane ręce - nic nie może działać w sprawie dalszego zabezpieczenia terenu. Jaki jest tego efekt? Do środka - przez zawaloną ścianę - wchodzą przypadkowe osoby, co zarejestrowały zamontowane kamery monitoringu. Zostało to zgłoszone na policję, a sprawców udało się ująć. Ale tego typu sytuacje mogą się przecież powtarzać w przyszłości.

W dokumencie, za który odpowiadają przedstawiciele Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach, zostały wskazane metody likwidacji tego zagrożenia. Konieczne będzie przeprowadzenie prac techniką wiertniczą. "Po wykonaniu zaprojektowanych prac będzie można cofnąć zakaz użytkowania terenu i przystąpić do prac budowlanych usuwających szkody w budynku Gospody Kurna Chata oraz konstrukcji ulic Królika i Dolnej i parkingu przy ulicy Dolnej" - brzmi fragment ekspertyzy.

Miasto, po opublikowaniu dokumentu, poinformowało, że całość trafiła do PINB-u. - Wcześniej przekazano już wyniki badań georadarowych wykonanych w rejonie samych zapadlisk - tłumaczyła z kolei Joanna Czyżewska, kierownik Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów.

Jakie teraz działania zostaną podjęte? Próbowaliśmy się więc w tej sprawie skontaktować z Powiatowym Inspektoratem Nadzoru Budowlanego w Tarnowskich Górach. Nie udało nam się porozmawiać dłużej, mimo kilku telefonów. Dowiedzieliśmy się jedynie, że zaplanowane decyzje będą zrealizowane.

"Miasto nie za bardzo wie co ma robić" - uważa nasza rozmówczyni

Nad wejściem zawisł specjalny licznik, który odlicza ile minęło dni od momentu, kiedy do zapadliska przy ul. Królika wpadła kobieta. Wskazuje już on ponad 80 dni.

- Ekspertyzę już mamy, moglibyśmy zacząć działać, ale wciąż brak decyzji ze strony Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, a także brak woli współpracy ze strony organów gminy. Bez tego nic nie możemy zrobić. A czas mija. Żebym mogła coś zrobić, najpierw konieczna jest stabilizacja podłoża, którą należy zacząć od drogi. To wszystko pokazuje i pozwala przypuszczać, że miasto nie za bardzo wie co ma robić. Nie napawają optymizmem słowa burmistrza Arkadiusza Czecha, który twierdzi, że to co się zdarzyło można było się spodziewać, że to nie jest katastrofa budowlana z czym trudno się zgodzić osobom znającym zasady sztuki budowlanej i przepisy prawa budowlanego - nie kryje rozczarowania Elżbieta Nowicka-Słowik.

Nasza rozmówczyni dodaje, że słyszy o kolejnych opracowaniach i ekspertyzach, które mają być tworzone. Zadaje proste pytanie - po co, jeśli wszystko jest już jasne?

- Zniszczenia jednak postępują zarówno w obiekcie, jak i w okolicy. Za chwilę przyjdzie jesień i zima, warunki będą jeszcze gorsze. Słuchając dalszych wypowiedzi podczas sesji Rady Miejskiej [z dnia 25 sierpnia br.] nie widzę ze strony miasta jakiejkolwiek formy dobrej woli, a także obawiam się, że wola współpracy wobec tak wielu zastrzeżeń będzie bardzo trudna. Przecież droga jest publiczna, a obiekt, w którym była restauracja, od dawna jest wpisany w życie miasta. Mieszkańcy oczekują ponownego otwarcia Kurnej Chaty, dlatego oba te podmioty muszą wspólnie rozwiązać wynikły problem i znaleźć winnych. Trzeba realnie ocenić wszystkie aspekty i trudno tutaj szukać winy jedynie w geologii, szczególnie dla miejsc, które w tym stanie trwały od setek lat - kończy właścicielka budynku znajdującego się w centrum Tarnowskich Gór.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie